Administracja :: WPiA Uniwersytet Łódzki :: forum Administracji UŁ
26.06.2019, 02:44:36 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Zapraszamy do REJESTRACJI na forum!! Tylko zarejestrowani użytkownicy mają dostęp i widzą wszystkie działy!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Jak nie zginąć na I roku  (Przeczytany 2281 razy)
ARCHIWUM
Pierwszoklasista
**
Wiadomości: 6


Zobacz profil
« : 18.10.2007, 20:18:38 »

Pierwsza i podstawowa zasada - nie podchodź do tego wszystkiego zbyt poważnie. Nie dość, że się wykończysz nerwowo, to w dodatku stwierdzisz w pewnym momencie że zmarnowałaś trochę czasu

Jedyne, co mnie najbardziej zastanawialo na 1 roku to to ile trzeba sie zaczac uczyc przed sesja. Najlepiej zrobic tak zeby miec przynajmniej tydzien wolnego przed kazdym egzaminem. Ciezko jest tez cos doradzic bo Wy macie juz nieco inny plan i inne przedmioty jak np. teorie org. ktora mamy z Wami wspolnie, a my jestesmy na 3 roku

Jedno co trzeba napisać, to żebyście się nie stresowali! Jak widać nie taki diabeł straszny i większości z nas (obecnie III-rocznych) studiuje na administracji nadal. Przez wszystko da się na pewno przejść, oczywiście z większymi bądź mniejszymi problemami. Niekiedy wystarczą 3 dni nauki do egzaminu (np. Ustrój Organów Ochrony Prawnej), a niekiedy trzeba posiedzieć z 1-2 tygodnie (np. prawo konstytucyjne, prawo cywilne, UE, prawo międzynarodowe). Najważniejsze, to dobrze rozplanować sobie sesję. To bardzo duży klucz do sukcesu.

A i jeszcze rada ode mnie taka, ze warto sie udzielac duzo na cw. Czasem cwiczeniowiec mowi, ze za duza aktywnosc zwalnia z kolokwium na koniec - wtedy wiadomo, ze trzeba dzialac. Ale sa tez tacy, co nawet powiedza, ze za aktywnosc nie zwalniaja z kolokwium, a pozniej na koniec dla najaktywniejszych mila niespodzianka i nie trzeba pisac kola

Czas nauki w sumie zależy od osobistych preferencji (ja np. Międzynarodowe Publiczne zaliczyłem bez większych problemów po 4 dniach nauki - tylko tyle miałem między jednym a drugim egzaminem Razz ) - ale sporo daje w miarę regularne chodzenia na wykłady do niektórych wykładowców). I za niektóre przedmioty rzeczywiście czasami na wszelki wypadek warto się zabrać wcześniej. Lepiej mieć 2 lub 3 dni luźniejsze niż wylewać 7 poty oby tylko zdążyć z całością materiału.

Co do aktywności na ćwiczeniach dodam jeszcze jedną radę - w sumie najlepiej się wycwanić i zgłaszać się na samym początku, kiedy na większości przedmiotów są w miarę proste rzeczy Wink Później przy tych trudniejszych ma się generalnie trochę spokoju (chociaż wtedy też warto się zgłaszać!), a częste zgłaszanie się ma jeszcze jeden plus - kiedy akurat czegoś nie będzie się za bardzo wiedziało można przeważnie sobie spokojnie cichutko siedzieć, a wcześniejsza aktywność obniża prawdopodobieństwo wyrwania do odpowiedzi

I jeszzce jedna dobra rada - nie kupuj ksiazek Wink Na 90% egzaminow wystarczy to co bylo na wykladzie. Nie warto od razu biec do ksiegarni / xero i kupowac ksiazki podane na 1 wykladzie bo potem wiekszosc z nich bedzi elezala nieuzywana.

Na 1 roku to przydatna byla jedynie ksiazka ze statystyki, reszte mozna odpuscic.




Ale mam jeszcze do Was pytania: czy jeśli zarejestrowana jestem w usosie na określony termin ćwiczeń, a prowadzący zgodził się na zmianę grupy to potrzebne jest to śmieszne podanie do dziekanatu??
I na czym polega szkolenie biblioteczne??
I czy warto zdawać egzaminy w zerówkach i jak to się właściwie odbywa??

1. Jezeli chcesz chodzic do tego samego cwiczeniwoca to nie musisz nigdzie nic zglaszac - wystarczy tylko jego zgoda. Po prostu w sesji dostaniesz wydruk karty ocen i tam musza sie zgadzac nazwiska tych co Cie ucza z tym co jest w rzeczywistosci, a na jaka godzine do nich chodzisz to nie wazne. Jezeli natomiast jestez zapisana do pana X, a chcesz chodzic na cw do pana Y to musisz zlozyc podanie do dziekanatu.

2. Szkolenie biblioteczne polega na ogladaniu jakiegos glupiego 30min filmu i pozniej znalezieniu jakis tam ksiazek w katalogach. Trzeba je odbyc bo bez tego nie ma zaliczenia sesji, ale oczywiscie przygotowywac sie do niego nie musisz Wink

3. Na 1 semestrze zasadniczo nie bylo zerowek. Zerowka = normlany egzamin tylko ze wczesniej. Warto zdac jeden przedmiot bo wtedy mozna sesje w czasie rozciagnac i jest wiecej czasu do nauki miedzy egzaminami. Ale to w grudniu jak Wam podadza terminy to sobei zobaczysz jak to wyglada. Ogolnie na 1 roku terminy za narzucane i nie ma zbytniego wyboru.


Co do nauki administracji - to może nie słowo w słowo, ale możliwe dobrze powtórzyć. I wyryć na blachę, ale to tak totalnie, wykład o informacji publicznej (czy jakoś się to tak nazywało). Bo połowa osób co uwaliła, to przez to pytanie ("Nie zaliczałam prac, jeżeli odpowiedź na to pytanie była błędna lub nie było jej wcale").

Co do statystyki - książka na serio dobrze zrobiona, przemawia nawet do laików matematycznych.

Co do zerówek - na ogół warto. Jeżeli np. będziecie mieć zerówkę z Wstępu do prawoznawstwa z dr Wojciechowskim - walcie jak w dym na zerówkę! U nas wszyscy którzy poszli zdali, nawet jak prawie nic nie powiedzieli. No chyba że gość już się trochę ogarnął i zacznie uwalać na ustnym



Co do nauki administracji, to moje koleżanki, które napisały odpowiedzi na egzaminie w słowo w słowo z wykładów podostawały 5, więc jeżeli masz takie ambicje Smile Nie był to, moim zdaniem, miły przedmiot do nauki, bo był cholernie... nudny Wink No ale ciężki, jakoś szczególnie też nie był. Jest parę tematów, które trzeba ostro wkuć, bo babka bardzo je lubi. Poza tym opłaca się iść na zerówkę, bo i pytania łatwiejsze i chyba trochę lżej oceniała, jak na mój gust.

Dr Wojciechowskiego wypominam bardzo miło, choć słyszałam od kolegów i koleżanek, którzy byli na pisemnym, że zdarzało mu się nie być sympatycznym... Na ustną zerówkę wystarczy nauczyć się wyłącznie tego, co on dyktuje na wykładzie. Jak się to powtórzy, to wstawia spokojnie 5. A że materiału nie jest dużo, warto się chyba pokusić. Dr jest bardzo sympatyczny na ustnym, a egzamin przypomina raczej przyjemną konwersację. Jak bałam się przed wejściem (bo to był mój pierwszy egzamin i to do tego jeszcze ustny), tak w środku rozluźniłam się totalnie. Jak się czegoś nie jest pewnym, np. czy o to mu chodzi, wystarczy się zapytać, a raczej nie będzie to miało odbicia w ocenie.

Co do statystyki, to wystarczy książka, testy z teorii (pytania się powtarzają!) i poćwiczenie zadań. Statystykę wspominam chyba najlepiej. Wszyscy się jej strasznie bali, a okazało się, że tak naprawdę była całkiem łatwa do opanowania. Wierzcie mi, że gorsze rzeczy czekają was później Wink Za pierwszym semestrem zdążycie jeszcze zatęsknić Wink



Generalnie jest ok, każdy ma pewne przedmioty które mu się bardziej podobają, a inne mniej. Jest to kierunek na którym nauka trwa przed i w czasie sesji( co jest dużym plusem, bo generalnie cały rok jest lightowy), ale wtedy trzeba zakuwać, a to czego się nie nauczycie na początku odezwie się później, np. wstęp do prawoznawstwa- niby mamy go z głowy ale ciągle te tematy powracają i musimy o nich pamiętać. Kolokwia są z reguły tylko przed egzaminem, jeżeli przedmiot jest całoroczny to są 2, jeżeli tylko półroczny to raczej 1, a czasami w ogóle nie robią kolokwiów( niestety ciągle jest to rzadkość, ale się zdarza).
Głowy do góry!!!Studia to podobno najlepsze lata życia, warto je wykorzystać i na same studia ale też na zabawę, bo powodów do świętowania jest dużo( Oblany egzamin- no wtedy raczej zalewamy robaka, zdany egzamin, koło, koniec, początek sesji, koniec, początek roku... można mnożyć w nieskończoność Laughing


ja polecam jeszcze zaliczyc zerówkę z konstytucyjnego, skotek jest całkiem milutki jedna dobra rada uczac sie ustaw nauczcie sie tez dat ich wejścia w życie bo czasami lubi zadać pytanie typu "a proszę mi powiedzieć kiedy weszła w życie ustawa taka a taka", a co do historii adm to ja uczyłam sie tylko z testów i dałam rade spiwajaco


Tak Kochani, administracja to moim zdaniem całkiem ok kierunek, bywa nudno, mało ciekawie, ale wbrew pozorom są to dośc rozwijajace studia sprawiające, ze np po konście bedziecie w stanie rozumiec to co mówią do Was w Wiadomosciach, co czytacie w Gazetach, a mozę nawet zaczniecie wykrywac jakies dziennikarskie błędy :]
Na początku trzeba się napewno przyzwyczaić, bo studia to cos zupełnie innego niż liceum, tutaj jestescie bardziej samodzielni i niestety sami musicie wszystko sprawdzić na sobie m.in. czas jaki potrzebny będzie Wam na przyswojenie wiedzy na egzamin. Sa to studia pamięciowe, wiec moze z większością z Was bedzie tak jak ze mną, czyli z kazdym egzaminem będziecie juz bieglejsi i w związku z tym wszystko będzie Wam przychodzić łatwiej Smile Napewno nie nalezy się zrazac i brac wszystkiego na powaznie, bo studia warto chyba zapamiętac jako czas kiedy nigdy już tak wiele osób nie robiło tak niewiele w tak dobrym towarzystwie!!! Very Happy Trzymam wiec kciuki za 1 sesję i przecieranie studenckich szlaków




czy przedłużając termin książki w bibliotece wydziałowej trzeba ją tam koniecznie przytaszczyć? I co zrobić gdy się jest chorym (naprawdę chorym:)), gdzie iść po zwolnienie i gdzie potem je należy zanieść??


książki z tego co pamiętam nie trzeba przynosić, wystarczy się ładnie uśmiechnąć. Co do choroby, nawet jeżeli będziesz na prawdę chora to nikogo to nie będzie obchodzić. Ćwiczeniowcy nie wnikają w to czemu Cię nie było na zajęciach. Przeważnie masz prawo do 2 nieobecności (czasem tylko 1) a przekroczenie limitu bez względu na to czy Ci się nie chciało przyjść bo padał śnieg czy dlatego że właśnie przeszczepili Ci nerkę i nie mogłaś się wyrwać ze szpitala, owocuje tym, że ponadlimitowej zajęcia musisz odrobić (przeważnie idąc na dyżur i zaliczając temat na którym Cię nie było)
Zapisane

Teksty od użytkownika 'ARCHIWUM' są tekstami przeklejonymi ze starego forum, które pochodzą od różnych użytkowników, a są warte zachowania dla przyszłych roczników.
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

dobry adwokat lodz opinie
Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2007, Simple Machines